|
"Zabić kobietę w kobiecie"
Małgorzata Brączyk, "Przegląd" nr 40/2003
Na świecie żyje ponad 130 mln kobiet, które poddane zostały okaleczeniu
zewnętrznych narządów płciowych. Praktyki te w różnych formach -
od nacięć napletka łechtaczki po dewastującą kobiecy organizm infibulację
- stosowane są w 28 krajach Afryki oraz w krajach azjatyckich: Jemenie,
Omanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Indiach,
Bangladeszu i na Dalekim Wschodzie w Indonezji i Malezji. Wraz z
nasilającą się emigracją zjawisko narasta również w USA, Australii
i przede wszystkim w Europie. W dużym stopniu problem ten dotyczy
Francji będącej od lat metą emigracji algierskiej - według ostatnich
danych mieszka tam około 30 tys. okaleczonych lub ryzykujących okaleczenie
dziewcząt i kobiet. Właśnie we Francji odbył się w 1979 r. pierwszy
europejski proces dotyczący śmierci infibulowanej dziewczynki z
Mali. Największy problem te plemienne praktyki stanowią jednakże
we Włoszech, gdzie żyje ponad 50 tys. infibulowanych kobiet i 6
tys. dziewcząt będących potencjalnymi ofiarami amputacji genitaliów.
Z okaleczeniami seksualnymi kobiet włoscy lekarze zetknęli się
po raz pierwszy na początku lat 80. - Kobiety te zgłaszały się do
nas przede wszystkim z powodu chorób wenerycznych. Wcześniej mało
kto miał pojęcie, co to jest infibulacja. Myślę, że dla większości
lekarzy z naszego kręgu kulturowego tego rodzaju praktyki były czymś
absolutnie szokującym - stwierdził Aldo Morrone. Po pierwszej fali
zaskoczenia spore nowości przyniósł początek lat 90. Ponieważ córki
afrykańskich emigrantów osiągnęły wiek infibulacji, ich matki zaczęły
masowo przyprowadzać je do szpitali, prosząc o wykonanie zabiegu.
Na przełom lat 1992-1993 przypadł również okres dojrzewania somalijskich
dziewczynek adoptowanych przez włoskie rodziny w ramach szerokiej
akcji Restore hope. Dziewczęta miały ogromne problemy z pierwszą
miesiączką. Amputacja zewnętrznych narządów płciowych niesie niekorzystne
skutki uboczne, a także szramy, blizny, nieraz infekcje. Okazało
się, że często rodzice adopcyjni nie zdawali sobie sprawy z problemów,
jakie ich przysposobione córki mogły mieć w przyszłości - ból podczas
współżycia, kłopoty z urodzeniem dzieci itp. Większość dziewczynek
z tej fali adopcji przeszła odpowiednie leczenie oraz plastyczno-chirurgiczną
rekonstrukcję sromu. Osobnym problemem, z którym zetknęli się włoscy
lekarze, były poddane infibulacji kobiety przychodzące rodzić do
klinik i szpitali. Należało rozciąć im szwy, aby umożliwić wydanie
dziecka na świat.
Po porodzie domagały się one ponownego zszycia.
Po przeszło 20 latach problem spowszedniał. Dziś szpitale i inne
placówki ochrony zdrowia niemal codziennie spotykają się z prośbami
emigrantów przybyłych z krajów, w których istnieje zwyczaj seksualnego
okaleczania kobiet, aby wykonać tego rodzaju zabieg. Włoskie prawo
zabrania nie tylko infibulacji, ale wszystkich praktyk prowadzących
do uszkodzenia genitaliów. Nie oznacza to, że takie operacje przestały
być przeprowadzane. Kwitnie podziemie. Nie brakuje gotowych na wszystko
lekarzy i weterynarzy. Jak szerokie jest to zjawisko, nie wiadomo.
Emma Bonino, członkini Parlamentu Europejskiego, liderka włoskich
radykałów od dziesięcioleci walcząca przeciwko FGM (Female Genital
Mutilation), jest przekonana o konieczności monitorowania tego procesu.
Dlatego, jak powiedziała "Przeglądowi", uważa za niezbędne
stworzenie we Włoszech specjalnego obserwatorium, które zajmowałoby
się problemem infibulacji oraz innych form seksualnych okaleczeń
kobiet. Podobne centra powinny powstać we wszystkich krajach Unii
Europejskiej. - W gruncie rzeczy skoordynowana kontrola tego procesu
nie powinna być aż tak trudna, bo dzieci emigrantów chodzą przecież
do szkoły, gdzie są poddawane badaniom medycznym. Dokładne poznanie
zjawiska pozwoli na wypracowanie skutecznych metod jego zwalczania
- uważa Emma Bonino. Sama kryminalizacja nie wystarczy. Nie chodzi
przecież o to, żeby sprowadzić zjawisko do podziemia. Konieczne
są zmiany w mentalności i w kulturze, a także większa wiedza na
ten temat.
Somalijka Raquia Hagi Dhuale w swojej książce "Circumcision
and infibulation in Somalia" opisuje okrucieństwo operacji,
której poddawane są dziewczynki. Nie mogą nawet płakać, bo zhańbiłyby
swoją rodzinę. Wiele umiera z powodu powikłań. Mimo to odwieczna
tradycja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie właśnie przez
kobiety. Małe dziewczynki od najmłodszych lat wyrastają pod presją
społeczności. Zewsząd słyszą, że po obrzezaniu będą ładniejsze,
staną się prawdziwymi kobietami. - Kiedy miałam dziesięć lat, nie
mogłam się doczekać infibulacji. Ponieważ moja matka chciała mi
oszczędzić bólu, odmawiałam jedzenia, zamykałam się w domu, nie
chciałam z nikim rozmawiać. Czułam się gorsza. Moje koleżanki wyśmiewały
mnie - jesteś cała otwarta, jesteś dziwką - opowiada Somalijka Fatima,
dziś mieszkanka Rzymu, żona włoskiego prawnika. Kobiety niepoddane
infibulacji są powszechnie potępiane i skazane na wyobcowanie. Ponieważ
żaden mężczyzna nie ożeniłby się z nieinfibulowaną kobietą, z reguły
kończą jako prostytutki, często popadają w obłęd lub zdane same
na siebie umierają z głodu. Międzynarodowe organizacje od dziesięcioleci
prowadzą kampanie przeciwko seksualnym okaleczeniom kobiet.
Wysiłki na rzecz wyeliminowania czy chociażby ograniczenia tego
rodzaju praktyk podejmowane są również w krajach afrykańskich. Walka
na drodze legislacyjnej nie rozwiązuje jednak sprawy. W wielu przypadkach
po wprowadzeniu zakazu FGM w strukturach szpitalnych praktykami
tymi zajęły się przypadkowe baby itp. Tak się stało w Sudanie, co
oczywiście drastycznie zwiększyło umieralność. W tej sytuacji zniesiono
zakaz i od ponad 20 lat toczy się tam akcja uświadamiająca o bezzasadności
i barbarzyństwie seksualnych okaleczeń. W Somalii próby obalenia
infibulacji na drodze prawnej spotkały się z gwałtowną rebelią.
Za plemienną tradycją opowiedziały się również kobiety. Broniły
się przed "kulturą zgniłego Zachodu". Faktem jest, że
aczkolwiek Koran nie wypowiada się bezpośrednio w sprawie infibulacji,
jego interpretacje pokazują w przychylnym świetle tego rodzaju praktyki.
Jako cel podawane są m.in. utrzymanie higieny, zachowanie dziewictwa,
ograniczenie popędu seksualnego itp.
Od dziesięcioleci dochodzi również do starć pomiędzy zwolennikami
a przeciwnikami FGMw Egipcie. W kraju tym już w 1959 r. Ministerstwo
Zdrowia wydało dekret zabraniający obrzezania faraonicznego w szpitalach,
gdzie przyzwolono jedynie na łagodniejsze typy okaleczeń. Bez problemu
natomiast mogły uprawiać swój fach tradycyjne obcinaczki łechtaczek.
Dopiero w 1994 r. wyszła propozycja całkowitego zakazu FGM. Ponieważ
spotkało się to z ostrą reakcją przywódcy religijnego Jad al-Haga,
który wydał fatwę o dobroczynnym charakterze infibulacji, propozycja
została wycofana. Egipscy lekarze zmuszeni byli wykonywać te zabiegi,
występując wbrew etyce zawodowej nakazującej, aby przede wszystkim
pacjentowi nie szkodzić. Prawo zakazujące każdego typu FGM udało
się wprowadzić w Egipcie dopiero w grudniu 1997 r. Pomimo tego okaleczonych
seksualnie jest aż 80% Egipcjanek.
Prawdziwym naruszeniem tabu była tegoroczna czerwcowa konferencja
w Kairze pod hasłem "Stop Female Genital Mutilation",
podczas której w telewizyjnej relacji na żywo Suzanne Mubarak, żona
egipskiego prezydenta, Hosniego Mubaraka, wypowiedziała się przeciwko
seksualnym okaleczeniom kobiet, twierdząc, że praktyki te naruszają
prawa człowieka. Jeszcze większe znaczenie miały wystąpienia dwóch
najważniejszych przywódców religijnych Egiptu, imama Mohammeda Sayyeda
Tantawiego oraz biskupa koptyjskiego, Moussy, którzy publicznie
pozbawili religijnego alibi wszelkie praktyki seksualnie okaleczające
kobiety. - Stwierdzenie, że ani Koran, ani Biblia nie zawierają
nakazów usprawiedliwiających amputację żeńskich genitaliów, to ogromny
krok naprzód. Tak samo jak mówienie o tym na forum międzynarodowym.
Nie można bowiem sprowadzać tego problemu do płaszczyzny wyłącznie
sanitarnej, bo byłoby to niebezpieczne zawężenie i spłaszczenie.
Tak naprawdę chodzi o ciężkie pogwałcenie podstawowego prawa kobiet
i dziewczynek do nienaruszalności fizycznej. Są to praktyki, które
w sposób zasadniczy dyskryminując politycznie i kulturowo kobiety,
przyczyniają się do utrzymania status quo w danym kraju. Nie bez
przyczyny próby wprowadzenia zakazu FGM w wielu krajach zakończyły
się otwartą batalią pomiędzy konserwatystami a zwolennikami modernizacji.
Nie ma żadnych wątpliwości, że jest to problem polityczny i rozwiązań
należy szukać na tej właśnie płaszczyźnie - stwierdziła Emma Bonino,
współorganizatorka kairskiej konferencji. Przyjęta podczas konferencji
deklaracja przewiduje współpracę rządów i instytucji pozarządowych
w dziedzinie legislacyjnej oraz szeroką, międzynarodową kampanię
informacyjną.
Rytualne zabiegi
Światowa Organizacja Zdrowia w 1996 r. sklasyfikowała okaleczenia
narządów płciowych kobiet (FGM) według czterech typów. Pierwszy
polega na nacięciu lub amputacji napletka łechtaczki. Jest to najmniej
krwawy zabieg, czasem ogranicza się do niewielkiego starcia skóry
powodującego upływ kilku kropel krwi - tradycja chce, żeby było
ich siedem. Forma ta często bywa nazywana sunna (arab. sunna - zwyczaj
tradycja). Sunna to zbiór obyczajów i praktyk islamu, opartych na
słowach i czynach Mahometa oraz uzupełnienia i egzegeza Koranu).
Drugi typ polega na wycięciu łechtaczki oraz częściowym lub całkowitym
usunięciu małych warg sromowych. Rozpowszechniony jest zwłaszcza
w Egipcie, gdzie dotyczy 80% kobiet, oraz w Afryce Wschodniej. Najbardziej
dewastujący trzeci typ to infibulacja. Zabieg ten znany jest również
pod nazwą obrzezanie faraoniczne, gdyż był stosowany w starożytnym
Egipcie podczas mumifikacji zmarłych kobiet. Po obcięciu łechtaczki
i mniejszych warg sromowych większe wargi sromowe zostają wpierw
oskrobane z mięsa, a po wykrwawieniu zszyte w ten sposób, aby pozostał
jedynie otwór wielkości ziarna prosa, którym uchodzą krew miesiączkowa
oraz mocz. Po ślubie mąż rozcina szwy, aby umożliwić sobie dostęp
do pochwy żony, otwór powiększany jest również podczas porodu. Natomiast
po urodzeniu dziecka, a także w przypadku ponownego małżeństwa stosowana
jest reinfibulacja. Infibulacja praktykowana jest w Somalii, Sudanie,
Erytrei, Etiopii, Dżibuti i wśród niektórych plemion zamieszkujących
Mali. O ile w większych ośrodkach operacja ta jest wykonywana w
warunkach szpitalnych, o tyle na wsi wszystko odbywa się bez znieczulenia,
przy użyciu żyletek, noży kuchennych, kawałków metalowych puszek
i szkła. Jeśli po operacji okaże się, że zostawiony otwór jest zbyt
duży, zabieg zostaje powtórzony. Do czwartego typu Światowa Organizacja
Zdrowia zaliczyła wszystkie inne nielecznicze zabiegi praktykowane
na żeńskich zewnętrznych narządach rodnych: różnego rodzaju perforacje
i nacięcia clitorisu oraz większych warg sromowych, nacięcia podłużne
na waginie mające na celu jej zwężenie, praktykowane często w przypadkach
ponownego wstąpienia w związek małżeński, wprowadzanie substancji
roślinnych zwężających lub rozszerzających pochwę itp. Wiek dziewczynek
poddawanych rytualnym okaleczeniom waha się zależnie od narodowości,
zwyczajów danej grupy etnicznej czy plemienia, rodzaju zabiegu itp.
od jednego tygodnia do pierwszej ciąży. Często rytuał związany jest
z okresem dojrzewania oraz wchodzenia w okres dojrzałości i z pojawieniem
się pierwszej menstruacji.
Stop męczarniom kobiet
Seksualne okaleczenia kobiet (FGM) zostały formalnie prawnie zabronione
w takich krajach afrykańskich jak: Kenia, Egipt, Burkina Faso, Dżibuti,
Ghana, Gwinea, Togo i Senegal. Pierwszym krajem europejskim, który
wydał zakaz FGM, była Szwecja. Prawo to weszło w życie w 1979 r.,
zaś w 1998 r. zostało ono poszerzone o zapis uznający za nielegalną
również reinfibulację post partum. W połowie lat 80. prace legislacyjne
dotyczące FGM rozpoczęły również Szwajcaria, Wielka Brytania i Francja.
Zakaz FGM występuje w najważniejszych dokumentach międzynarodowych:
Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowej Konwencji Praw Kobiet
dotyczącej eliminacji wszystkich form dyskryminacji kobiet z 1979
r. oraz Międzynarodowej Konwencji Praw Dziecka z 1989 r. Kampanię
pod hasłem "Stop FGM" prowadzi również Unia Europejska.
Organizacja Narodów Zjednoczonych wydała dyrektywę przewidującą
przyznanie azylu kobietom ryzykującym okaleczenia seksualne w swoim
rodzinnym kraju. Prawo to wprowadziły w życie: Kanada, USA, Szwecja
i Norwegia.
|